Portal miłośników polskich szlaków wodnych

rzeczny blog Tomasza Majora

Uwaga

W dniach 23.06-01.07.2018 redakcja portalu relaksuje się na żuławach.
Wszystkie zamówienia dokonane w tym czasie będą realizowane po naszym powrocie.

Za utrudnienia przepraszamy !

Akwedukt na jeziorze Karnickim – ciekawostka między Miłomłynem, a Jeziorakiem

Płyniemy akweduktem nad jeziorem Karnickim. Rzadki to przypadek w skali światowej, aby kanał spławny wiódł przez jezioro po nasypie. Konieczność takiego rozwiązania zaszła przy budowie odgałęzienia kanału Elbląskiego na zachód od Miłomłyna do Jezioraka. Okazało się bowiem, że poziom leżącego na szlaku jeziora Karnickiego jest o 3 m niższy od poziomu Jezioraka i o 2 m niższy od poziomu jeziora Ilińsk koło Miłomłyna.

Miłomłyn po remoncie

Miłomłyn się nie zmienił. To jedno z najbardziej kultowych miejsc na polskich drogach wodnych. Miłego starszego Pana, który był tu przez dekady śluzowym nie ma już. Dziś pracuje na śluzie jego syn – młody, sympatyczny i pomocny człowiek. W budynku technicznym pozwala naładować baterie w aparatach fotograficznych. Generalna uwaga dotycząca polskich dróg wodnych, nie tylko Kanału Elbląskiego, jest taka, że pomocny i miły personel obsługi pochylni i śluz z nawiązką rekompensuje głupotę, tępotę i niegospodarność kierownictwa RZGW.

Buczyniec po remoncie: smutna prawda o polskich drogach wodnych

Pochylnia w Buczyńcu była przed remontem jednym z ulubionych miejsc kapitana na polskich drogach wodnych. Gdy po południu odjeżdżały autokary z turystami niemieckimi, robiło się cicho i kameralnie. W barze serwowane były najlepsze na polskich drogach wodnych pierogi z jagodami. Zachodzące słońce oświetlało wspaniałe urządzenia hydrotechniczne. O poranku wodniaków budził śpiew miliona ptaków z okolicznych bagienek.

Pochylnia Całuny – pierwsze wrażenia po kilkuletnim remoncie Kanału Elbląskiego

Na pochylni brak koszów na śmieci, brak toalet, brak wiaty, brak miejsca na ognisko, brak ławeczki, brak wody, brak prądu, brak …., brak …., brak …, a nowiutkie schody z nabrzeża prowadzą donikąd - kończą się w szczerym polu. Na remont pochylni przepuszczono 110 milionów złotych. My zastaliśmy druty wystające z ziemi. Nawet ścieżek wzdłuż pochylni nie urządzono. Okoliczne krzaki do wielkie pole minowe. Tak niewiele potrzeba, by wodniakom dogodzić: gniazdko na nabrzeżu, toaleta, woda. Koszt zamknąłby się pewnie w kilku tysiącach złotych.

Noteć 2013

Jedyny niezakreślony odcinek moich Polskich Dróg Wodnych to lwia część Wielkiej Pętli Wielkopolski: Jeziorami, kanałami i Notecią od Ślesina do Santoka.

Jedyny niezakreślony odcinek moich Polskich Dróg Wodnych to lwia część Wielkiej Pętli Wielkopolski: Jeziorami, kanałami i Notecią od Ślesina do Santoka.

Slalom po alejkach w poszukiwaniu slipu

Kanałem Augustowskim, Biebrzą i Narwią do Nowogrodu (ujście Pisy): zakazana droga wodna

Przedostatni nieprzepłynięty jeszcze odcinek na mojej Mapie Polskich Dróg Wodnych to droga wodna łącząca Augustów z Nowogrodem. – Odcinek od Nowogrodu (od Węgorzewa przez Nowogród) do Zalewu Zegrzyńskiego był pierwszym odcinkiem, który pokonałem kilka lat temu rozpoczynając plan pokonania wszystkich dróg wodnych w Polsce.

Na przygotowania jak zwykle nie było wiele czasu. Mapę wyrwałem z atlasu samochodowego, zabrałem gps, kilka baterii, namiot, śpiwór i niezastąpione kabanosy.

Rewolucja energetyczna na wodzie

Wartą do Poznania

Za każdym razem, gdy na wodę zrzucam kajak, ponton, łódkę, a także gdy uruchamiam spakowanego troglodytę, czuję powiew wolności. Na brzegu zostawiam pracę, codzienne troski. Wyruszam w kolejną podróż. To ważne, by nie wpaść w wir pracy, w matnię codziennych, przyziemnych obowiązków. Prawdziwą wartością w życiu jest brak udręk, wolność wyboru, służenie jakieś arcyważnej sprawie, np. wychowywaniu dziecka, otaczanie się ciekawymi ludźmi i nieotaczanie się motłochem oraz … realizowanie marzeń. Jestem już bardzo blisko finiszu wędrówek po polskich drogach wodnych.

Dzika Odra, sierpień 2012

Kilka tygodni temu zakosztowałem dolnego odcinka Odry płynąc z Poznania do Szczecina. Tydzień temu budzik wygonił mnie z łóżka przed świtem i kazał zaprząc do rzęcha przyczepkę z łódką. O poranku krążyłem po Dolnym Śląsku wzdłuż Odry szukając miejsca, gdzie będę mógł zeslipować łódkę. Dwóch podpitych operatorów promu zgodziło się najpierw mi pomóc, ale dopiero po tym, jak deszcz przestanie padać. Po godzinie stwierdzili, że zmokli i że prom już nie będzie tego dnia działał. Gdy zażądali łapówki odwróciłem się na pięcie i pojechałem dalej.

Bugiem 2012

Po całonocnym rajdzie po wąskich, krętych i dziurawych drogach Polski wschodniej, tuż po czwartej nad ranem zrzuciłem mój ponton do niewielkiej rzeczki na granicy z Białorusią. Udało się! Tuż przed wschodem słońca byłem już na posterunku – czekałem z aparatem w ręku na wyjątkową o tej porze grę świateł. Widok jest mistyczny: nad wodą unosi się poranna, złowieszcza mgła, gdzieś nad białoruskim, przepastnym i mrocznym lasem pojawia się najpierw łuna świetlna, a po chwili między wysokimi drzewami zaczynają strzelać w moją stronę promienie wschodzącego słońca.

Wartą i Odrą do Szczecina

Po opuszczeniu szpitala w 2005 roku, z opatrunkami na nogach pojechałem najpierw na Kasprowy na narty. W zakrwawionym kombinezonie wróciłem do medyków, by się dowiedzieć, że po transplantacjach nie wolno jeździć na nartach. Gdy po parunastu dniach zrobiło się ciepło, zapakowałem z moim Tatą kajak i popłynęliśmy Wartą w okolicach Poraja koło Częstochowy.

Strony