Portal miłośników polskich szlaków wodnych

Buczyniec po remoncie: smutna prawda o polskich drogach wodnych

Pochylnia w Buczyńcu była przed remontem jednym z ulubionych miejsc kapitana na polskich drogach wodnych. Gdy po południu odjeżdżały autokary z turystami niemieckimi, robiło się cicho i kameralnie. W barze serwowane były najlepsze na polskich drogach wodnych pierogi z jagodami. Zachodzące słońce oświetlało wspaniałe urządzenia hydrotechniczne. O poranku wodniaków budził śpiew miliona ptaków z okolicznych bagienek.

Po remoncie jest porządne nabrzeże, do którego można przybić łódkę. Wokół pochylni i na mostek, którym przedostajemy się do maszynowni zrobione zostały ścieżki. – Tutaj już kleszcz nas nie ugryzie. Wszystko ładnie wygląda, ale:

  •  jedyna toaleta znajduje się w muzeum. Gdy przemiłe panie (pracowały tu kilka lat temu przed remontem!) zamkną je po południu, wodniakom przyciśniętym do muru pozostaną krzaki, gdzie już na początku sezonu zastaliśmy kolejne pole minowe na kanale;
  • na nabrzeżu, przy którym cumujemy, brak jest prądu i wody
  • najważniejszy i najbardziej dramatyczny mankament: przez kilka godzin na pochylniach mamiliśmy całą załogę wspaniałą informacją, że w południe zatrzymamy się w Buczyńcu na najpyszniejsze pierogi. Nic z tych rzeczy! Już zaraz za Całunami dowiadujemy się, że sami będziemy musieli gotować. Knajpy nie ma, śluzowi na jednej z mijanych pochylni mówią, że był przetarg, ktoś łapówki nie dał i knajpy nie będzie.P
  • Przemili są pracownicy na pochylniach. Chętnie opowiadają o absurdach remontu. Skarżą się na głodowe pensje, max 8zł/h, oczywiście na umowach śmieciowych, są rozczarowani skandalicznym sposobem zarządzania kanałem i pochylniami. „Na szczęście nie wymienili wszystkich starych mechanizmów, bo pochylnie by stanęły” – mówią. „Nie liczcie na WC i na kosze na śmieci. – Nie są przewidziane.”
  • Na pochylniach jest za to mnóstwo zakazów. Do maszynowni nie można wchodzić. Taki jest formalny zakaz. Na nasze szczęście mili panowie śluzowi pamiętają stare dobre czasy i wpuszczają dzieci do środka, by nam pokazać, jak działają te cuda techniki.
  • Muzeum jest ciekawe, jak na dzieło urzędników, ale już nie sposób kupić informatora o historii kanału. Kiedyś był bar, w którym sprzedawano obszerną literaturę n/t pochylni, stare mapy, przewodniki. Teraz nie ma nic.

Czerwiec 2015